Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warto czy nie warto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warto czy nie warto. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 sierpnia 2011

Nelio i jego historia

Przeczytałam tę książkę wczoraj i wierzcie mi, że nie mogę przestać o niej myśleć!


Ta lektura zdziwi zapewne fanów szwedzkiego pisarza, bo to nie kryminał jak większość powieści Mankella. To piękna i wzruszająca opowieść o życiu i śmierci młodego, tragicznie doświadczonego przez los dziesięcioletniego chłopca, który dorasta w zaskakująco szybkim czasie. Jego historia opowiedziana została z pasją, pełna jest metafor i ciepła. Uczy nas jak zachować człowieczeństwo w obliczu tragedii jakie nas spotykają. Pokazuje nam jak żyć godnie, z umiarem, cieszyć się chwilą i czerpać radość z pomocy innym. Jest to niestety również brutalna opowieść nawiązująca do problemu dzieci żyjących w krajach Czarnego Lądu opętanych wojną, gdzie ich głównym celem każdego następnego dnia jest po prostu PRZEŻYĆ. Marzą o rzeczach przyziemnych, dla niektórych z nas wręcz zwyczajnych i codziennych.


Powieść czyta się przyjemnie i szybko. Chwyta za serce i wzruszyć się przy niej bardzo łatwo, zwłaszcza myślę jeśli macie własne dzieci!
Czytajcie i bierzcie przykład z Nelia. Naprawdę warto!!!


Pozdrawiam serdecznie
Marta

wtorek, 3 sierpnia 2010

Dżudi

Kto czyta Grochole pewnie spotkał się nie raz z opinią, że są to książki napisane prostymi słowami, które nie zmuszaja czytelnika do myslenia. I tu muszę się z Wami zgodzić! Ale są to również książki przy których można się dobrze zrelaksować, świetne do przeczytania po cieżkim dniu – ot tak do poduszki.

 




Pierwsza cześć z serii „Aniołów i żab” zatytułowana  „Nigdy w życiu”  napisana jest z dużym poczuciem humoru, bardzo lekko i przyjemnie. Świetne scenki rodzajowe i kocie perypetie. Chociaż zwierząt i papierosów w łóżku to ja bym w życiu nie zniosła! Do tego dochodzi jeszcze budowa domu i problemy z Eksiem oraz przezabawne teksty prawie dorosłej córki Tosi! Szkoda tylko, że ten kontakt miedzy mamą a córka jest taki ciężki. Miłe czytadło pochłonięte zostało przeze mnie migiem. Myślę, że warto przeczytać tę książkę. Gorąco polecam! Filmu nie widziałam.








Po przeczytaniu „Ja wam pokażę” można wpaść w błogostan kobiety spełnionej i szczęśliwiej matki, nieco roztrzepanej, ale radzącej sobie gospodyni we własnym domu. Książkę przeczytałam równie szybko jak pierwsza część. Natychmiast wciągnięta w cieplutki, prześmieszny świat Judytki zwanej przez ciotkę angielke  „Dżudi” :). W książce odnaleźć można więcej polskiej rzeczywistości a miej romansu! Zaskoczył mnie tylko koniec. Historia jakby nagle się urywa, pozostawiając czytelnika z pewnym niedosytem.




Kolejna ksiażka Grocholi troche mnie rozczarowała! Wierzcie mi, że po tej lekturze zastanawiałam sie o czym to było!??  Bo tak naprawdę ta książka sprawiała wrażenie jakby była o niczym. Z przykrością muszę stwierdzić, że książka jest nudna, dzieje się w niej niewiele i strasznie ciągnie się w czasie. Na pochwałe zasługuja jedynie dialogii mamy i taty - są bezkonkurencyjne :)  Zastanawiam się czy parafrazując Republikę - na pierwszej stronie nie powinien znaleźć się napis „Ta książka napisana została dla pieniędzy”. Generalnie odradzam.


Reasumując - ksiażki Katarzyny Grocholi czyta się lekko i szybko. Jest to dobra lektura dla zapracowanych żon i matek. Grochola nazywa po imieniu to, co my same często boimy się nazwać. Świetna lektura na wakacje, jak przelotny romans - do niczego nie zobowiązuje ;)  Myśle, że kiedyś jeszcze sięgnę po kolejne części przygód Judytki i Tosi! Ale na razie to mi wystarczy!


Pozdrawiam wszystkie mole ksiażkowe ;)
Marcia

poniedziałek, 14 czerwca 2010

"Duma i uprzedzenie"


„ Na poczatku dziewiętnastego stulecia każdy niezbyt zamożny ojciec córek- nader często musiał zadawać sobie pytanie : kiedyż to w sąsiedztwie pojawi się jakiś odpowiedni kawaler? A kiedy już się pojawił, następowały perypetie, które Jane Austen z upodobaniem opisywała.” „Duma i uprzedzenie” uznana została za arcydzieło w dorobku tej angielskiej pisarki, głównie dzięki wyjątkowo zabawnym, zgoła dickensowkim opisom postaci głupich i niesympatycznych.



Książke serdecznie polecam wszystkim, którzy lubią angielski styl. I wszystkim, którzy chcą poprawić sobie humor! Przeczytałam ją wyjątkowo szybko i z ogromnym zaciekawieniem. Choć cieżko mi było do niej przysiąść. I z dwójka małych urwisów w domku mam niewiele czasu na tego typu przyjemności. Książka pełna jest kąśliwych żartów, interesujących dialogów, ciekawych intryg i fantastycznych, ale nie za długich opisów przyrody! Sposób w jaki bohaterowie ze sobą rozmawiają, co mają sobie do powiedzenia – jest niesamowity. Szkoda tylko że rola pieniądza w tak dużym czasami stopniu decydowała o przyszłość panny młodej. Wierzcie mi cudowna lekura - polecam serdecznie!



Uważam, że fasycynujące jest rownież to, że pomimo upływu ponad 200 lat młode dziewczyny nadal się tak zachowują i nadal można spotkać pary, które zrodziły się mimo początkowej niechęci.



W owych czasach prawie wszystko robiło się właśnie dlatego, że WYPADAŁO ale czyż to nie były piekne czasy! Ojj długo mogłabym się nimi zachwycać. I warto nam było walczyć o to równouprawnienie ;)

Pozdrawiam serdecznie
Marcia

czwartek, 4 czerwca 2009

"Anioły i demony"

„Adaptacja powieści bestsellerowego autora Dana Browna, po niefortunnym i nudnym "Kodzie da Vinci", miała utrudnione zadanie. Wyciągnięto jednak wnioski i twórcom udało się stworzyć ciekawszy film” - piszą o najnowszym dziele reżyserii Rona Howarda zachodnie media.


Ja książkę czytałam dosyć dawno, ale pamiętam jak duże wrażenie wywarła na mnie wiedza zdobyta przez Dana Browna. Niedorzeczne pomysły stawały się prawdopodobne dzięki umieszczeniu ich w świecie realnych miejsc i dzieł sztuki. Ze względu na swoją specyfikę film nie jest w stanie przenieść tej atmosfery na ekran. Owszem Rzym pokazano w piękny sposób, ale gdzieś zagubiono magię książki. Brak całej strony opisowej, szczegółowo wyjaśniającej wszystkie wątki i zagmatwane symboliczne zagadki, powoduje, że fabułę sprowadzono do wyścigu z czasem. Zrezygnowano również z romansu Langdona z Vittorią, co uszczupla emocjonalny ładunek zawarty w tej historii. Szanse na to, że ktoś po seansie zada sobie pytanie: "A może to prawda z tymi Iluminatami?", są raczej marne.
Zapominając jednak o powieściowym pierwowzorze trzeba docenić wiele elementów m.in. wartość akcji.


Jedynie początek jest w miarę spokojny, potem nie ma ani chwili na oddech. Hanks i Zurer pędzą od jednego kościoła do drugiego, w miarę gładko rozprawiając się z zagadką Iluminatów.


Nawet konklawe nie obędzie się bez wstrząsów, kiedy władzę papieską trzyma w rękach kamerling. Widzowie nie zaznajomieni z książką mogą również liczyć na parę zaskakujących zwrotów akcji.


Miłośnicy kina sensacyjnego dostaną obowiązkową porcję strzałów i wybuchów, które na szczęście nie dominują w tym filmie. Anioły i Demony są więc wedlug mnie sprawnie nakręconym, hollywoodzkim thrillerem, który mimo wielu zalet potwierdza znaną prawdę, że "książka była lepsza".