czwartek, 4 czerwca 2009

"Anioły i demony"

„Adaptacja powieści bestsellerowego autora Dana Browna, po niefortunnym i nudnym "Kodzie da Vinci", miała utrudnione zadanie. Wyciągnięto jednak wnioski i twórcom udało się stworzyć ciekawszy film” - piszą o najnowszym dziele reżyserii Rona Howarda zachodnie media.


Ja książkę czytałam dosyć dawno, ale pamiętam jak duże wrażenie wywarła na mnie wiedza zdobyta przez Dana Browna. Niedorzeczne pomysły stawały się prawdopodobne dzięki umieszczeniu ich w świecie realnych miejsc i dzieł sztuki. Ze względu na swoją specyfikę film nie jest w stanie przenieść tej atmosfery na ekran. Owszem Rzym pokazano w piękny sposób, ale gdzieś zagubiono magię książki. Brak całej strony opisowej, szczegółowo wyjaśniającej wszystkie wątki i zagmatwane symboliczne zagadki, powoduje, że fabułę sprowadzono do wyścigu z czasem. Zrezygnowano również z romansu Langdona z Vittorią, co uszczupla emocjonalny ładunek zawarty w tej historii. Szanse na to, że ktoś po seansie zada sobie pytanie: "A może to prawda z tymi Iluminatami?", są raczej marne.
Zapominając jednak o powieściowym pierwowzorze trzeba docenić wiele elementów m.in. wartość akcji.


Jedynie początek jest w miarę spokojny, potem nie ma ani chwili na oddech. Hanks i Zurer pędzą od jednego kościoła do drugiego, w miarę gładko rozprawiając się z zagadką Iluminatów.


Nawet konklawe nie obędzie się bez wstrząsów, kiedy władzę papieską trzyma w rękach kamerling. Widzowie nie zaznajomieni z książką mogą również liczyć na parę zaskakujących zwrotów akcji.


Miłośnicy kina sensacyjnego dostaną obowiązkową porcję strzałów i wybuchów, które na szczęście nie dominują w tym filmie. Anioły i Demony są więc wedlug mnie sprawnie nakręconym, hollywoodzkim thrillerem, który mimo wielu zalet potwierdza znaną prawdę, że "książka była lepsza".

3 komentarze:

Nettika pisze...

Choć jestem pożeraczką książek tych nie czytałam , przyznaję , widziałam jedynie film Kod ,,, , który delikatnie mówiąc mnie osłabił ..ale do przeczytania Aniołow przekonałaś mnie :) Pozdrawiam cieplutko

Elisse pisze...

A mnie, jakoś cały czas nie po drodze. ?Choć córka namawia do przeczytania,nie mogę się jakoś zebrać, ale książka , wiem ,że świetna!
Pozdrawiam serdecznie

amma pisze...

Ojej byłaś na "Aniołach..." no patrz! A ja jakoś takoś nie poszłam. Ale nic to! Jeszcze zobaczę, choć dla mnie pewnie książka nie będzie lepsza, bo jej nie przeczytałam... ;)

Całusy gorące
madzia:)