
Ja książkę czytałam dosyć dawno, ale pamiętam jak duże wrażenie wywarła na mnie wiedza zdobyta przez Dana Browna. Niedorzeczne pomysły stawały się prawdopodobne dzięki umieszczeniu ich w świecie realnych miejsc i dzieł sztuki. Ze względu na swoją specyfikę film nie jest w stanie przenieść tej atmosfery na ekran. Owszem Rzym pokazano w piękny sposób, ale gdzieś zagubiono magię książki. Brak całej strony opisowej, szczegółowo wyjaśniającej wszystkie wątki i zagmatwane symboliczne zagadki, powoduje, że fabułę sprowadzono do wyścigu z czasem. Zrezygnowano również z romansu Langdona z Vittorią, co uszczupla emocjonalny ładunek zawarty w tej historii. Szanse na to, że ktoś po seansie zada sobie pytanie: "A może to prawda z tymi Iluminatami?", są raczej marne.
Zapominając jednak o powieściowym pierwowzorze trzeba docenić wiele elementów m.in. wartość akcji.

Jedynie początek jest w miarę spokojny, potem nie ma ani chwili na oddech. Hanks i Zurer pędzą od jednego kościoła do drugiego, w miarę gładko rozprawiając się z zagadką Iluminatów.

Nawet konklawe nie obędzie się bez wstrząsów, kiedy władzę papieską trzyma w rękach kamerling. Widzowie nie zaznajomieni z książką mogą również liczyć na parę zaskakujących zwrotów akcji.

Miłośnicy kina sensacyjnego dostaną obowiązkową porcję strzałów i wybuchów, które na szczęście nie dominują w tym filmie. Anioły i Demony są więc wedlug mnie sprawnie nakręconym, hollywoodzkim thrillerem, który mimo wielu zalet potwierdza znaną prawdę, że "książka była lepsza".
3 komentarze:
Choć jestem pożeraczką książek tych nie czytałam , przyznaję , widziałam jedynie film Kod ,,, , który delikatnie mówiąc mnie osłabił ..ale do przeczytania Aniołow przekonałaś mnie :) Pozdrawiam cieplutko
A mnie, jakoś cały czas nie po drodze. ?Choć córka namawia do przeczytania,nie mogę się jakoś zebrać, ale książka , wiem ,że świetna!
Pozdrawiam serdecznie
Ojej byłaś na "Aniołach..." no patrz! A ja jakoś takoś nie poszłam. Ale nic to! Jeszcze zobaczę, choć dla mnie pewnie książka nie będzie lepsza, bo jej nie przeczytałam... ;)
Całusy gorące
madzia:)
Prześlij komentarz