Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchenny zakamarek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchenny zakamarek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Zestwy kuchenne

Dużo się  ostatnio u nas dzieje :). Marcia w poprzednim poście już na ten temat pisała więc nie będę  się rozpisywać. Pokażę tylko to co uszyłam. Zaległości jest jednak dużo  więc żeby nikogo nie zanudzać zdjęciami będę musiała na to poświęcić  dwa posty. Tymczasem pokażę dziecięce zestawy kuchenne. Uprzedzam, że trochę tego jest. Fartuszki zdobiłam aplikacjami i kolorowymi pasmanteriami. Na specjalne życzenie fartuszki są spersonalizowane. 

W zieloną krateczkę z aplikacją gąski dla 4-latka.

Też zielona krateczka z aplikacją motylka.

Hmm czerwono - zielona łączka?
 W stylu retro - fioletowa krateczka.


Czerwona krateczka z aplikacją muchomorka


 Z aplikacją filiżanek-mój faworyt
 I zestaw z  czapką kucharza.
Dziękuję wszystkim którzy dotrwali do końca. Mam nadzieję, że nie było nudno. Na koniec jeszcze - duży męski.

To już naprawdę koniec.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i życzę miłego tygodnia.
Alina
 

czwartek, 2 grudnia 2010

Filcowe ozdoby.

 Jednym słowem zaszalałam. Tak, po prostu. Szyję, szyję i jeszcze raz szyję. Tym razem jednak w 100% ręcznie.
Wcześniejsze prace wykonałam prawie wyłącznie na maszynie . Ale nie jest to wcale takie łatwe. Zszywanie tych małych rzeczy na maszynie graniczy z cudem, (no może trochę przesadziłam) na pewno nie jest proste. Potem przewracanie na drugą stronę, wypychanie środka przez malutki otwór... i co? Okazuje się, że szewek puścił i to w kilku miejscach! Ostatecznie i tak trzeba było wziąć igłę do ręki i szyć. Być może to kwestia materiału. Może z lnem czy bawełną nie ma tego problemu. Może to też kwestia kształtu czy wielkości pracy. W końcu tyle prac powstaje i nikt się nie skarży a wiele z nich z pewnością szyta jest na maszynie.
Pewnie, że efekt końcowy zawsze wszystko wynagradza ale skoro można prościej i jeszcze mieć z tego nieco więcej przyjemności, to dlaczego nie.
Zaopatrzyłam się w mulinę i filc. Wzięłam igłę do ręki i uszyłam.  A teraz spójrzcie co powstało.
Mikołajowe buty


Filcowe serduszka


Filc jeszcze był, ale zabrakło białej muliny. To dopiero tragedia ;);). A do najbliższego  sklepu 12 km. Uff znalazłam czerwoną mulinę. Szyję dalej.


 Jest biała mulina. Huuura, huuuura.


Muliny było dużo, więc powstały 3 czerwone serca w rozmiarze XXL. Ilość nie jest zupełnie przypadkowa :):)


Ostatecznie uzbierało się tego całkiem sporo. Buty już się rozgościły na kominku. Serduszka pozowały (też tylko częściowo) do zdjęcia grupowego. Wszystkiego razem jest 49 szt.


Żeby przyjemnie mijał czas podczas szycia w tzw. między czasie upiekłam "Mufiny cytrynowe z ...". Są pyszne. Polecam!
Przepis tutaj . Prawie zgodny z oryginałem. Wyjątek stanowią maliny , które ja zastąpiłam mrożonymi jeżynami i dlatego nie dokończyłam nazwy.


Pozdrawiam cieplutko wszystkich odwiedzających to miejsce .

Zapraszam na Candy Mikołajkowe

Alina

czwartek, 14 października 2010

Grzyby i jesienne dekoracje.

Grzyby były, ale się skończyły. Myślę jednak, że nie ma w tym roku domu, w którym nie ma zapasu grzybów. Był taki urodzaj , że starczyło dla wszystkich. No oczywiście pod warunkiem, że spacery po lesie, z koszyczkiem w ręku sprawiają przyjemność.
Moja część grzybowych zapasów z serii  -suszone-, prezentuje się tak.






Jest to zdecydowanie część prezentowa. Nie koniecznie dla tych co po lesie nie lubią chodzić, ale dla tych, co to mieszkają w jakiś molochach i do najbliższego lasu mają cały dzień jazdy i to samochodem. Ja do lasu mam 2 min do tego lubię spacery z koszyczkiem, a jeżeli do tego wszystkiego grzyby wyrastają pod nogami to cóż chcieć więcej. Słoiczki dostały  już ozdobne czapeczki, brakuje tylko etykietek. Chociaż zawartość jest tak jednoznaczna, że może nie potrzeba?
Tak natomiast prezentuje się cześć z serii - marynowane-.






Jesienne dekoracje, te drzwiowe, czyli wianek, wykonałam z zeszłorocznych hortensji. Dzielnie się jeszcze trzymały więc je wykorzystałam.




Te schodowe, czyli urocze jesienne wrzosy w towarzystwie mchu , szyszek i grzybków. Grzyby się kończyły więc coś trzeba było z leśnych spacerów przynosić. Ja postawiłam na mech i szyszki, a one pięknie komponują się z wrzosami .





I ta balkonowa, skąpana w październikowym słonku. Ponieważ za szkłem i pod dachem  więc w mojej uroczej białej wanience.




Pozostała jeszcze jesień w domu. Jesienne róże z liści klonu. Mały skromny bukiecik ale to dopiero początek. Mam w tym roku pewne plany związane z tymi różyczkami. W zeszłym roku trochę późno się za nie zabrałam  ale tzw. bakcyla połknęłam. Zobaczymy co się uda zrobić.




Pozdrawiam wszystkich cieplutko i życzę dużo jesiennego słonka.
Alina

wtorek, 28 września 2010

Kwiatki wiszące i pachnące

Jakiś czas temu dostałam prezent niespodziankę od mojej mamy :) W sumie to miał być to prezent na imieninki, ale z jednej strony troche spóźniony a z drugiej strony już kiedyś podjęliśmy wspólną rodzinną decyzje, że prezentami obdarowywujemy się na urodzinki i Bożenarodzenie. A pamięć o pozostałych okolicznościach odznaczamy kartką lub malutkimi słodkościami. Trzeba jednak założyć fakt, że u Nas Kobiet istnieje jeszcze coś takiego jak potrzeba serca. I z takiej oto potrzeby obdarowania mnie czymś miłym powstał wspomniamy już przeze mnie prezent niespodzianka :) Dziękuje mamuś!!


Te oto zawieszki kwiatowe, wypchane po brzegi watą, zdobią teraz pokój moich dzieci i czerwona kuchnie!

I otrzymałam też pyszna herbaciana mieszanke. Do  kupnej czarnej angielskiej herbaty, mamcia dodała:


  • wysuszone drobniutkie płatki dzikiej róży - resztki które ostały się podczas robienia konfitury z róży,
  • wysuszone tym razem w piekarniku - w ten sposób nie straciły koloru - płatki błękintych habrów. Trzeba być jednak bardzo ostronym podczas suszenia kwiatków w piekarniku. Płatków nie wolno trzymać za długo a piekarnik musi być ciepły ale nie gorący. Inaczej płatki tracą kolor!
  • oraz suszone rownież w piekarniku - poziomki.

Nie przepadam za czarną herbatą, reczej gustuje w zielonych i ziołowych mieszankach, ale ta jest naprawde bardzo smaczna! Lekko owocowa i kolorowa :) pachnąca różą i nie jest taka drentwa! Polecm serdecznie każdemu kto lubi eksperymentować :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych eksperymentów!
marcia