piątek, 11 marca 2011

Patchworkowe poduszki i podusie

Chwyciło i trzyma cały czas. Zawładnęło myśli na całego. Ba, żeby tylko myśli. To są już nawet sny. Od maszyny przesiadam się przed komputer w poszukiwaniu nowych wzorów i inspiracji i tak w kółko. No jeszcze może być tak, że zadzwoni Madzia lub Marcia i wtedy nie przy maszynie, nie przy komputerze, ale przy telefonie temat przewodni patchwork. Sprawia mi to jednak tak wiele frajdy, że za żadne skarby nie chcę się tego pozbyć.  W chwilach słabości, (bo i takie bywają), powtarzam sobie "patchwork uczy pokory" i już wszystko wraca do normy.
Moje samouctwo rozpoczęłam oczywiście od książki i zszywania kwadratów i prostokątów różnej wielkości. Z powstałego kawałka uszyłam poduszkę.

Następnie z kwadratów - trójkąty. I tak powstała następna poduszka.

Wiatraczki hmm - trzeba spróbować. Następna podusia- dla Madzi.

Migoczące gwiazdki- podusia dla Marci.

Ta jeszcze nie znalazła właściciela.
A to właśnie sprawcy moich patchworkowych snów. Na dobry początek powstały dwie małe podusie ale na pewno będzie ciąg dalszy . Zapewniam jednak, że to nie będą podusie. Ale o tym w następnym poście.
Malutka podusia - przytulanka dla Bena,

i dla Paula. 



Pozdrawiam wszystkich słonecznie .
Alina.

5 komentarzy:

madziula pisze...

jestem pod wrażeniem tempa i piękności Twojego patchworkowania :)
No i masz super ozdobne ściegi w swojej maszynie :)

Wiola pisze...

No to rzeczywiście zawładnęło Tobą ;)
Ale to świetnie!!! Ślicznie i dokładnie Ci wszystko wychodzi :). Ja jestem zdania, że naukę szycia należy zacząć od patchworków, bo potem wszystko wychodzi jak należy :))
Pozdrawiam ciepło :)

ania121971 pisze...

Wszystkie podusie są śliczne.Widać w nich Twoją pasję.Pozdrawiam.

amma pisze...

Bardzo dziękuję za odwiedziny i bardzo miłe słowa.
Pozdrawiam
Alina

ulinkap pisze...

niesamowita produkcja! każda jest piękna! Ta pierwsza chyba najbardziej jest "taka moja " :)