Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 października 2011

Śliczne beże i brązy

Chyba jestem na półmetku :))!!!. Pozszywane kwadraty w ilości 64 szt, doszyta ramka,która pozwoliła uzyskać wymiar 2m x 2m. Jestem bardzo zadowolona z efektu (no jeszcze nie końcowego)na tym etapie. Ale przyznam się, że zanim zaczęłam szyć pomysłów miałam pełną głowę. Były projekty bardzo trudne, trudne i łatwiejsze. Ostatecznie zdecydowałam. Wybrałam średni stopień trudności ;) Zabrałam się do pracy i jest.


Ramka wkoło zmieniła jednak swój wygląd w trakcie szycia. Miała być po prostu gładka a jest.


Otóż trafiłam kiedyś na tutorial na bardzo inspirującym blogu Kasi jak uszyć coś z niczego. Byłam pod ogromnym wrażeniem. Bardzo mi się spodobał sposób i naturalnie efekt końcowy . Spróbowałam. Ale powiem tak, jak zaczęłam to nie mogłam skończyć. Pomyślałam, że świetnie się składa bo ja potrzebuje tej "pasmanterii" 8m. Szyłam więc i szyłam i uszyłam.


Teraz zakasuję rękawy i działam dalej. Ostatecznie to dopiero półmetek a do finału jeszcze daleka droga.
Profilaktycznie jednak akumulatory naładowałam słoneczkiem w .....






Toskanii.
Tak więc (nie ma ,że boli) zabieram się do pracy.
Pozdrawiam słonecznie.I życzę wszystkim niech "Polska złota jesień" trwa aż do zimy:)))




Alina.

wtorek, 31 sierpnia 2010

...ulotne jak ulotka


Życia nie mierzy się ilością oddechów lecz chwilami, które zapierały dech w piersiach.
Starałam się złapać jak najwięcej takich chwil. Chwil, które nie wrócą tak prędko, które zakumulowane w naszych pamięciach, przewiążemy zieloną wstążką i na zawsze schowamy w głębokie pokłady naszych serc. Ożywać będą ilekroć wracać będziemy do tych wspomnień. I tylko zdjęcia przeglądane po raz kolejny na monitorze komputera przypominać będą o tych uśmiechać, o tym blasku w oczach, o zaspanych porankach, długich, zimnych  wieczorach, o dźwiękach cykad schowanych gdzieś w drzewach, o smaku do granic przesolonej wody morskiej, o zachwycie nad ciasnymi uliczkami, starymi kamienicami, o przerażaniu na widok pozostałości po niedawnej wojnie… o całkowitym  odosobnieniu wśród tylu ludzi - bo liczyliśmy się tylko my, tylko On dla mnie i tylko ja dla Niego...




Może gdzieś kiedyś spacerując po warszawskiej starówce zaskoczy nas sugestywne wspomnienie przepięknego Rowinij, może kiedyś nad Zalewem Zegrzyńskim dogoni nas morska bryza, przypomnij tamte chwile ulotne jak ulotka, kiedyś jeszcze może wróci przesiąknięty romantyzmem klimat starych miasteczek, może jeszcze kiedyś zachód słońca zadziwi nas jak wtedy…











Tyle przed nami jeszcze dróg do przebycia, tyle miejsc do zobaczenia, tyle zachwytów do zadławienia, tyle jeszcze wspomnień do skolekcjonowania, tyle jeszcze chwil zapierających dech w piersiach…

Te jednak ze względu na swoje pierwszeństwo na zawsze pozostaną wyjątkowe. Były to nasze pierwsze, wspólne i takie beztroskie…







Z wakacyjnymi pozdrowieniami 
        madzia :)

sobota, 31 lipca 2010

Dobre, dobrego początki

Z cyklu "Podróże małe i duże" dziś podróż raczej mała dla tych, którzy zamieszkują naszą stolicę. Dla tych, którzy żyją sobie szczęśliwie w innych większych miastach, polecam internet w celach poszukiwawczych swoich własnych celów. Już wyjaśniam co dziś testowaliśmy.

Znajduje się to cudo w dzielnicy Mokotów, w pewnej galerii handlowej. Pojechaliśmy w godzinach przedpołudniowych licząc na mniejsze tłumy. Dobrze liczyliśmy, ludzi bardzo niewiele, w związku z czym można dość prywatnie świętować zwycięstwo. Wszystko bardzo dobrze zorganizowane, szybka, sympatyczna obsługa.  Dobra zabawa, wspaniała odskocznia od szarego, pochmurnego dnia za oknem.



Spójrzcie sami jak to wszystko dynamicznie i profesjonalnie wyglądało w naszym wykonaniu. W kolejności stawania na podium. Wygrał wszystko Wojtek, z 151 punktami.
Na drugim miejscu uplasował się Jacek, depcząc Wojtkowi po piętach zdobył 109 punktów.
Ja  wylądowałam na miejscu trzecim, z 90punktami. Nie ma szans z tymi facetami :(

Na ostatnim miejscu znalazła się Luda, z 50 punktami.
Cóż nie jesteśmy wprawnymi graczami, raczej był to nasz 2 raz na kręgielni. Ale zabawa była przednia :) A przecież chodzi o to żeby dobrze spędzić czas a nie rywalizować ze sobą. Punkty liczyły się same więc, poza tym 2 spośród 4 uczestników są całkowicie i z przekonaniem wierni powiedzeniu "zasady są po to żeby można kontrolować zabawę". Weekend zatem zaczął się dobrze :) Polecam wszystkim szukającym odskoczni. 

Mam też jeszcze jedno miejsce godne polecenia jeśli chodzi o pozytywne spędzanie czasu, ale to już innym razem :)

Pozdrawiam gorąco 
madzia:)

sobota, 18 lipca 2009

Włoskie wakacje

W tym roku podobnie zresztą jak w ubiegłym przy podjęciu decyzji gdzie spędzamy nasz urlop kierowaliśmy się z mężem jedynie myśla, aby miejsce było odpowiednie dla 1,5 rocznego dziecka. Nam zależalo jedynie na tym aby nasz Pauli miał wystarczającą ilość atrakcji aby być cały dzień na tyle aktywnym i zajętym aby rodzice mogli choć chwilke w spokoju na słoneczku posiedzieć, poczytać a może nawet uciąć sobie małą popołudniową dżemkę. I tak nasi doświadczeni w wyjazdach z dziećmi znajomi polecili nam Camping w Cavallino. Miejscowość położona nad Adriatykiem niecałą godzinę na wschód od Wenecji. Trzeba przyznać, że pomysł był naprawdę świetny, jak nie morze, plaża i masa piachu w której można się było tarzać to były place zabaw, baseny nawet z podgrzewaną wodą, kino dla dzieci, dmuchane zamki i masa innych atrakcji z których nie można było skorzystać tylko ze względu na fakt, że Pauli był za malutki.




Maleństwo jak widać było jak najbardziej zadowolone a i rodzice nie mieli na co narzekać. Pogoda dopisała w 100% i udało nam się nawet na dzień do Wenecji wyskoczyć. Przepiękne miasto, pozbawione samochodów i autobusów.


Miasto pełne turystów, kanałów i kanalików, mostów i maleńkich uliczek, po których człowiek chodzi nie wyciągając mapy i nie zastanawiając sie gdzie dokladnie jest.


Ważne jest aby iść przed siebie i zobaczyć jak najwiecej, poczuć ten cudowny klimat i cieszyć sie faktem, że mógł tutaj przyjechać.



Bardzo urocze miasto, z pieknymi i bogatymi zabytkami.
Myślę, że nie był to nasz ostatni wyjazd do Wenecji!
Polecam serdecznie!!
Marcia