środa, 11 marca 2009

Pierwszy krzyk i pierwsze niespodzianki

Jak takie maleńkie bezbronne istotki jakimi są noworotki na świat przyjdą, rodzice, rodzina, przyjacele i najbliżsi cieszą się niesamowicie i za wszelką cenę chcą jakoś pomóc, coś dobrego zrobić, poczuć się potrzebnymi i ulżyć nieco świeżo upieczonym rodzicą. Ich życie natomiast zostaje prawie całkowicie przewrócone do góry nogami a ich wyobrażenie o posiadaniu dziecka prawie kompletnie zrujnowane :) My ten pierwszy krzyk i totalny zamęt w domu mamy już za sobą. Nasz synek przyszedł na świat prawie 16 miesięcy temu. Teraz już dzień powszedni nabrał stałego przebiegu a i rodzice znajdują czas dla siebie :) Ale wracając do rzeczy chciałabym Wam pokazac jakie cudowne prace wykonaly Paula babcie = żony dziadków :) na krótko po tym jak ich pierwszy wnuk obdarował je swoim błogim spojrzeniem i delikatnym uśmiechem!
Karuzela z origami zrobiona przez moją teściową. Ozdoba wykonana została z przejrzystego kolorowego papieru do składania. Stanowią ją 21 ślicznych ptaszków obracające się z podmuchem wiatru albo zimą jak się pod nią zapoloną świeczkę podstawi (w stosownej odległości oczywiście) to to ciepłe powietrze unoszące sie do góry obraca nią w nieskończoność. Karuzela do dnia dzisiejszego cieszy oczy nie tylko naszego synka!




A tutaj decoupagowe cuda wykonane przez moją mamę. Porcelanowa doniczka z Panem Misiem i obrazek z Panią Miś w drewnianej błękitnej ramce. A w doniczce, zwane przeze mnie drzewko szczęścia(bo czyż gruboszcz jajowaty nie brzmi ordynarnie i mało przyjemnie :)) zasadziliśmy je z mężem z bardzo malutkiej odnóżki dzień po narodzinach Paula.



Pozdrawiam
Marcia :)

12 komentarzy:

aagaa pisze...

No ale zdolne babcie....Karuzela wjątkowa a doniczka i obrazek śliczne.Też mam tego kwiatka ale nie wiedziałam ,że grubosz jajowaty sie nazywa.Nazwa faktycznie nieciekawa..Pozdrawiam

Elisse pisze...

To bardzo miłe ze strony Babć:),że podarowały takie urocze drobiazgi. W dzisiejszych czasach kiedy wszystko można dostać, chyba najbardziej cieszą prezenty zrobione własnoręcznie, z miłością, specjalnie dla kogoś ważnego w naszym życiu.
moc uscisków przesyłam Tobie, Babciom i wnusiowi:)

amma pisze...

ale Ci się zebrało na wspomnienia... Ja pamiętam różne momenty z czasu kiedy Maleństwo było jeszcze w brzuchu mamy, pamiętam, że w drodze do szpitala jakoś dziwnie nie chciałaś rozmawiać ze mną przez telefon, pamiętam pierwszy widok Maleństwa na dzień po porodzie i pamiętam jak powstawała i doniczka i obrazek :)
Buziaki dla całej Waszej trójki :):*

Rybiooka pisze...

Piękne są te żurawie !! Pokłon w stronę pomysłowej babci :)

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Babcie zdolne i piękne prezenty dla Wnusia wyczarowały. A takie własnoręcznie zrobione z myślą o kochanej osobie maja największą wartość.
Pozdrawiam serdecznie

amma pisze...

Dziewczyny - w imieniu babc serdecznie Wam dziekuje za mile slowa! Trzeba przyznac ze wlasnorecznie zrobione prezenty tworzace sie w czlowieka wyobrazni a realizowane w czasie wolnym ciesza najbardziej!
Pozdrawiam
marta

somka pisze...

Bardzo przyjemnie jest tu u Ciebie, widzę że masz rękę do pióra piszesz lekko i przystępnie, można się zapomnieć .......pozdrawiam

Yrsa pisze...

Witam !
dziękuje za odwiedziny i pozostawienie miłego komentarza .
Troszeczkę pozwiedzałam Twój blog i bardzo mi się podoba . Robisz ładne rzeczy i ładne zdjęcia .
Dwie rzeczy mamy wspólne lubimy decoupage i faworki.Pozdrawiam Yrsa

olla pisze...

Śliczne rzeczy, a rewelacujny wręcz jest pomysł z żurawiową karuzelą. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz jeśli zgapię?

amma pisze...

Ollu jasne ze sie nie pogniewam! Przyjemnosci w tworzeniu!!! Wiesz jak sie robi te zurawie czy mam Ci moze przeslac instrukcje? :)
Uciesze sie jak i Ty po ukonczonej pracy pokazesz nam co stworzylas :)
Pozdrawiam serdecznie
marta

olla pisze...

Dzięki Ammo:) Wzór zurawia znalazłam w necie, nie jest wcale taki prosty i sporo papieru popsuję zanim wyjdzie...w miarę podobny do żurawia:) Więc pewnie nieprędko odważę się pokazać:)
Wasze zurawie są śliczne, dodatkowo urody temu stadku nadaje niesamowita kolorystyka. Niesamowiecie pięknie to wygląda.

amma pisze...

Ollu trening czyni mistrza! Trzymam kciuki za ciebie! Uzdolniona jestes wiec zapewne dasz rade!
Pozdrawiam
marta